Dowcipy: Pijacy Dodaj dowcip »
-Czemu ty Kowalski, jak podnosisz kielis..
-Czemu ty Kowalski, jak podnosisz kieliszek, to masz zamknięte oczy? - pyta Nowak. -A bo ja żem starej obiecał, że do kieliszka nie zajrzę.
Żona robi wyrzuty mężowi:
-Obiecałeś..
Żona robi wyrzuty mężowi: -Obiecałeś mi, że staniesz się innym człowiekiem. A ty wciąż pijesz!
-Naprawdę stałem się innym człowiekiem, tylko że on też pije...
Łysy, Kichol, Nowak i Kowalski piją w kl..
Łysy, Kichol, Nowak i Kowalski piją w klubie wódkę. Po czwartej setce Nowak wydusił z siebie: -Szszsz... - i umilkł.
-Dajcie u prędko czymś popić! - zarządził Kowalski.
-Szszsz... - wydusił z siebie znowu.
-Bierzemy go domu - zdecydował Kichol.
Otworzyła żona.
-Coś się waszemu chłopu stało - relacjonuje z przejęciem Łysy. - Zaciął się i koniec.
Żona posadziła Ecika w fotelu i nalała mu kieliszek wódki. Wypił jednym tchem i wydusił z siebie znowu:
-Szszsz...
-Żona nalała mu drugi kieliszek. Nowak wypił, spojrzał na kamratów i zaintonował:
-Szszszła dzieweczka do laseczka, do zielonego...
Mały Jasio krzyczy do telefonu:
-Tat..
Mały Jasio krzyczy do telefonu: -Taty nie ma w dom. Poszedł na otwarcie klubu. Mama powiedziała, że go przyniosą przed północą!
Franek zwierza się Józkowi:
-Moja st..
Franek zwierza się Józkowi: -Moja stara przysięgła, że mnie zostawi, jak nie przestanę pić.
-I co?
-Będzie mi jej brakowało.
Pijany facet sika pod ścianą dużego domu..
Pijany facet sika pod ścianą dużego domu w środku miasta. Obok przechodzi zgorszona pani i patrząc się na niego mówi: -Ale bydle!
Na to on:
-Niech się pani nie boi, mocno go trzymam
-Czemu Józek nigdy nie przychodzi do dom..
-Czemu Józek nigdy nie przychodzi do domu pijany? -Bo zawsze go przynoszą.
Wychodzi Kowalski z restauracji i wpada ..
Wychodzi Kowalski z restauracji i wpada na teściową. Ta patrzy na niego z obrzydzeniem: -Co ciebie widzę, to ty z szynku wychodzisz!
-A co byście chcieli? Żebym nigdy nie wychodził?
Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle ..
Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. -Przepraszam pana bardzo...
-Idzie dalej i po chwili znowu zderza się drzewem.
-Najmocniej pana przepraszam...
Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi:
-Poczekam, aż ta hołota przejdzie...


